Aleksandra, mieszkam w niewielkim mieście. Kocham eksperymentować w różnych dziedzinach. Interesuję się kosmetykami, zwklaszcza tymi do paznokci oraz kuchnia, nie zawsze tą wyszukaną :) Jakieś pytania ? Chętnie odpowiem ! olcia_30883@o2.pl
środa, 10 grudnia 2014
CZY TO RAK ?
Czesc kochani, w notce Would be fit, wspominałam, że kiedyś Wam opowiem o moich ostatnich chorobach. Dziś właśnie jest ten czas.
Na wstępie chcialabym powiedzieć, że nie było mi łatwo o tym wszystkim mówić, nie wiem czy się wstydziłam, czy nie chcialam jakiegoś współczucia ze strony innych, moze tez nie chcialam, zeby ludzie sie na mnie inaczej patrzyli. Nabrałam wiecej, wiecej takiej wiary, że może być dobrze po poogladaniu filmiku na youtube o Guzie Piersi na kanale Azjatycki Cukier blog Azjatycki Cukier , której to jestem ogromnie wdzięczna !
Moja historia
Moja historia zaczęła się od tego, że w czasie kąpieli przy zwykłym ręcznym BADANIU PIERSI
wyczułam w lewej dość dużą gulkę, która się swobodnie przesuwała.. Nie wiedziałam co mam myśleć. Najpierw o całej sprawie powiedziałam mojemu chlopakowi, bo nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. I zaczęły się te myśli. CZY JA MAM RAKA ?! Zwlekałam 2 dni na to aby powiedzieć o całej sprawie mamie, z racji tego, że mam dopiero 17 lat i musze chodzic do lekarzy z radzicami. Mama oczywiscie powiedziala ze to musi byc cos niegroznego, ale pójdziemy do lekarza aby to sprawdzić. Do lekarza mieliśmy iść dopiero po weselu siostry, któro to miało być za ok. 1,5 tygodnia. 4 dni po wyczuciu guzka, zaczęła mnie boleć szczenka.. Udałam się wiec do lekarza i przy okazji powiedziałam o guzku, oczywiscie był to lekarz pierwszego kontaktu. Stwierdził on, że na buzi mam Zapalenie Okostne. Zbadał późnej pierś i powiedział aby jak najszybciej udać się do swojego ginekologa. Po otrzymaniu skierowania popędziłam z mama do ginekologa jeszcze tego samego dnia. Czekałam na przyjęcie dwie godziny, po czym tylko pielęgniarka zabrała mi skierowanie i lekarz w ogole mnie nie ogladając wypisał mi skierowanie na USG piersi i podał przez ową kobiete. Byłam w lekkim szoku, bo nie wiedzialam co się w ogole ze mną dzieje, czemu on nie chcial porozmawiac ze mną .. Zazenowana całą sytuacją pobiegłam zapisać się na to nieszczęsne USG. Badanie mialam juz następnego dnia, z czego byłam zadowolona, ale i tak przez ten okres czasu z mojej głowie rodziło się wiele, wiele złych myśli. Przyszlam wiec na badanie, sympatyczna pani poprosiła mnie do gabinetu, kazała się rozebrać, po czym wszedł lekarz, który wykonywał badanie. Pan gdy wykonywał USG był niesamowicie skupiony.. Wcześniej przeprowadził ze mną wywiad.. Pytał czy w mojej rodzinie były przypadki nowotworów czy czegoś innego. Oczywiście, rzecz jasna nie było. Wykonał badanie. Jego opinia była taka, że na pewno jest guzek, który ma ok 3 cm. W ogole nie wiem jak opisać to jak wtedy się czułam, nie wiem czemu mi łzy się polały. Pan dodał, że w moim wieku nie powinno byc zmian nowotworowych takiego typu. JA po wyjsciu z pokoju badan czekałam na panią która wynik przyniesie. Przyszla pani, powiedziała, żeby się nie martwić i znów zaczęłam płakać. Pomyślałam wtedy Boże, ja mma tylko 17 lat !
Wróciłam do domu, chcialam odpocząć. Ale mama mi nie dała odpoczywać.. wleciała do mojego pokoju, poinformowała mnie, że zaraz wyjezdzamy do lekarza, który przyjmuje prywatnie, na wizyte czekałam od godziny 14 do 18. Ok, weszłam do pokoju. Specjalista tak ja poprzednio przeprowadził wywiad, zbadał pierś ręcznie, po czym zrobił UGS. Powiedział, ze taki guzek tworzy się do roku. Byłam w szoku, bo przecież staram się często badać swoje piersi. Ale nic, pan wypisał skierowanie do Przychodni Onkologicznej w Rzeszowie.
W tym momencie załamałam się. Dla mnie oznaczało to tylko jedno. Wizyte u onkologa miałam za kilka dni. Sympatyczna pani znów zbadała mi pierś, powiedziała, że najprawdopodobniej jest to zmiana łagodna. Po czym wypisała skierowanie na biopsje cienkoiglową. Po wyjsciu z gabinetu znów musialam biec i zapisać się na badanie. Biopsje mialam miec w natępnym tygodniu. Przyjechałam na badanie. Strasznie się stresowałam, bałam.. Bo.. boje się igły.. tak, tak taka duża dziewczynka i sie igly boi. Nie wiem czemu mam z tym problem od dziecka.. boje się zwyklego pobierania krwi. Jak zobaczyłam ta igle w gabinecie zaczęłam się cała trząść, bałam się okropnie, panikowałam. Lekarze powiedzieli, że nie wykonają badania jeśli będę tak wariować, i napisza że była to moja wina. Ok po pewnym czasie dałam sie pani wbić w pierś. Przyznam się ze.. nie bolało. Po prostu bylam bardzo wystraszona. Leżałam spokojnie gdy ta pobierala materiał. Skończyła wykonywać badanie i stwierdziła " Nie wbiłam się, za bardzo się ruszałaś, z tego wyników nie bedzie" ja zaniemówiłam. Po czym pielęgniarka napisała w karcie " Brak współpracy pacjęta z lekarzem, brak materiału do badania" . Najlepsze jest to, ze to ona popełniła bląd, bo ja spokojnie leżałam, guzek jest ruchliwy, wiec mogla nie trafić, ale powinna powtorzyć badanie. Ok, załamana wrociłam do domu. Tydzień później, lub dwa tygodnie, wybrałam się do lekarza prywatnie, do tego samego który wykonywał mi drugie UGS. Powiedziałam jaka zaszla sytuacja, po czym on zaproponował biopsje prywatnie. Wykonał badanie i wysłał materiał do Lublina. Po tygodniu wyczekiwań dostałam wyniki drogą pocztową do domu. Wpisałam w google nazwę tego co tam napisali. Wynik ? Gruczolakowłókniak . Niegroźny guzek, ktory tworzy się u kobiet w wieku średnio od 30 lat. Troche powiem Wam ze kamien spadł mi z serca. Choc musialam jeszcze odwiedzić lekarza. Po 2 tygodniach od otrzymania (czyli wczoraj )wyników, udałam się do owego specjalisty, pan uznał, że narazie nie trzeba operować, jeśli będzie przeszkadzał, urośnie dość duzy lub wyczuje sobie znow cos podobnego to mam przyjść. Rzecz jasna tez obowiązkowo co rok do kontroli.
Dziś moje piersi znacznie się od siebie różnia rozmiarem. Nie moge lezeć na brzuchu, bo czuje ucisk. Nie wiem czy to cholerstwo jeszcze tam rośnie.. Nie wiem czy w najbliższym czasie, ale mam zamiar poddac się operacji usunięcia tego.
Moja chorobowa przygoda zaczęła się 20 października, a można przyznać że skończyła się jak narazie 9 grudnia. Już po trochę ten cały stres, strach mija. Ale to co przeczyłam przez ten czas jest nie do opisania. Nikomu nie życzę tego.
Dziewczyny, pamiętajcie aby badać swoje piersi ! To nic trudnego ani wstydliwego .. ! I szukajcie pomocy u bliskich. Jeśli macie jakieś pytania, chcecie pogadać, to śmiało piszcie !
Jak badać piersi ?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

świetny blog
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do mnie na konkurs